Przejdź do głównej zawartości

Kolejna wizyta u profesora

I minęła kolejna wizyta. Oczywiście pogadaliśmy, pooglądał, podotykał i cóż...dostałam lek p/grzybiczy Itraconazole 100 mg, mam odstawić Protopic a zastosować na ew. zmiany steryd z lekiem p/grzybiczym. Niestety najprawdopodobniej nie będę mogła zastosować Cyklosporyny a to ze względu na to, iż mam bardzo wiele p/ciał WZW typu B ( musiałam mieć kiedyś kontakt z wirusem, mój organizm zwalczył wirusa) i cyklosporyna mogłaby spowodować uaktywnienie żółtaczki typu B. Obecnie nie choruję, nie zarażam, ale p/ciała pozostaną do końca życia. W kolejnym poście opiszę moje ostatnie przemyślenia na ten temat. 
Jednak mam jeszcze inną mozliwość-Metotrexat, ale zobaczymy jak będę funkcjonowała dalej. 
Od ostatniej infekcji jedynie skóra na plecach mi najbardziej dokucza. Poza tym trudny okres przechodzę-wiosna a otaczają mnie głównie trawy, na które mam wysokie uczulenie i stres. Uczę się ostatnio intensywnie języka, od tego zależy przyszłość mojej kariery, że tak się wyrażę 😜 Jednakże jest to dla mnie ważne i nie odpuszczę. Moja pielęgnacja nie uległa zmianie. Czasami zmieniam kremy do twarzy, gdyż jak wczesniej już pisałam na blogu moja skóra po jakimś czasie uczula się na krem. Ale musze dodać, że obecnie żyję normalnie :) Skóra czasami a owszem nie wygląda najlepiej, ale to nie jest to co przeżywałam, kiedy przeprowadziłam się do Irlandii. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

50 dni odwyku od sterydów

Kurcze, ile przez te 50 dni się wydarzyło a przecież w walce z odwykiem od sterydów to początek drogi. W dniu dzisiejszym skóra jest "lepsza" mam zdrapane ciało, ale chwilowo skóra nie jest bardzo zaogniona. Dla mnie w chwili obecnej, nawet najmniejsza poprawa przynosi ulgę i radość. Jednakże to jest chyba też najgorsze co może być w TSW ( Topical Steroids Withdrawal), gdyż nagle może się pogorszyć, ot tak z niewiadomej przyczyny. A pogorszenie to mokra faza...bleeeee. Anglojęzyczne społeczeństwo z TSW, nazywa tę fazę oozie 😉  W środę wyprowadzam się, Yupppi 😃 Mieszkanie będzie większe, suche, bez wykładzin być może to wspomoże moją biedną, pokiereszowną skórę 😜  Moje ostatnie "polepszenie" być może spowodowane jest działanem Glistnika, którego regularnie używam 2xdziennie do przemywania i do smarowania ( wyciąg dodaję do balsamu). Dodatkowo przez 3 dni brałam 8000 tyś j witaminy D a w Irlandii zaświeciło słońce. Jeżeli jest to wynik Glistnika to Alleluja...

Co by za różowo nie było...

I tak oto nadeszła długo wyczekiwana wiosna a wraz z nią wszechobecne pyłki 😉 Odbiło się to oczywiście na mojej skórze, ale co ciekawe...głównie na twarzy 😡 Osoby, które na bieżąco czytały mój blog wiedzą, że na twarz od wielu lat nie stosuję kortykosteroidów. I to zaostrzenie nie można wiązać ze sterydami miejscowymi zwłaszcza, że obecnie nie stosuję regularnie sterydów. Od grudnia sięgnęłam po nie dwa razy w terapii trzy dniowej. Ale wracając do twarzy... nie mogę zastosować na nią Protopicu. Kiedy moja twarz wygląda jak na poniższych zdjęciach, Protopic poprostu odpada. Pogarsza mi on diametralnie stan skóry, posmarowana twarz swędzi mnie niewyobrażalnie a na drugi dzień wyglądam jak jaszczurka. Natomiast pasuje mi Elidel, ale w Irlandii jest niedostępny 😭 I co ciekawe nic mi nie pasuje wówczas do smarowania. Jedne kremy wydają się za tłuste, inne za mało treściwe a jeszcze inne za "ostre". I jak tu mi dogodzić 😜 Także nie pozostaje mi nic innego jak tylko przecze...

6 dzień...

Dziś zauważam poprawę. Rano skóra na twarzy nie była już tak bardzo przesuszona, nadal byłam obrzęknięta i nadal jestem czerwona, choć jakby mniej.  Noc ogólnie przespałam spokojnie, nie brałam już Hydroxyzyny, ponieważ strasznie po niej byłam zamulona w ciągu dnia. Pozostał Telfast 180 mg raz dziennie. Wiadomo czyja to zasługa 😜 Pomimo niesmarowania twarzy sterydami i tak mają one wpływ na jej stan. Sterydy przenikają przez skórę do krwioobiegu, także zdziwiona byłabym, gdyby skóra na twarzy nie ulegała poprawie.  W tym trudnym okresie niesamowicie sprawdziły się dwa produkty: Żel do mycia twarzy Pharmaceris i serum Hydraphase z La Roche-Posay. Niestety ten drugi jest cholernie drogi, ale wart był ceny. W najtrudniejszym okresie cudownie chłodziły moją skórę. Rano przemywałam twarz żelem, który na skorupę był idealny i nie szczypał a potem nakładałam serum, które fajnie chłodziło i nawilżało.  Czasami nic innego nie nakładałam tylko to serum, gdyż czułam iż wszy...