Przejdź do głównej zawartości

6 dzień...

Dziś zauważam poprawę. Rano skóra na twarzy nie była już tak bardzo przesuszona, nadal byłam obrzęknięta i nadal jestem czerwona, choć jakby mniej.  Noc ogólnie przespałam spokojnie, nie brałam już Hydroxyzyny, ponieważ strasznie po niej byłam zamulona w ciągu dnia. Pozostał Telfast 180 mg raz dziennie. Wiadomo czyja to zasługa 😜 Pomimo niesmarowania twarzy sterydami i tak mają one wpływ na jej stan. Sterydy przenikają przez skórę do krwioobiegu, także zdziwiona byłabym, gdyby skóra na twarzy nie ulegała poprawie. 
W tym trudnym okresie niesamowicie sprawdziły się dwa produkty: Żel do mycia twarzy Pharmaceris i serum Hydraphase z La Roche-Posay. Niestety ten drugi jest cholernie drogi, ale wart był ceny. W najtrudniejszym okresie cudownie chłodziły moją skórę. Rano przemywałam twarz żelem, który na skorupę był idealny i nie szczypał a potem nakładałam serum, które fajnie chłodziło i nawilżało.  Czasami nic innego nie nakładałam tylko to serum, gdyż czułam iż wszystko inne  podrażnia mi skórę. Obecnie używam dodatkowo Eucerin AtoControl, który nie sprawdzał się za bardzo w ostrej fazie. Na skórę ciałą używam Lipikar AP+. Z lipikarem jednak trzeba uważać, gdyż wogóle nie nadaje się na poranioną skórę, szczypie cholernie. Jak porobią się strupki to jak najbardziej polecam. Gdy miałam świeże rany używałam Biodermy. 
Nie mogę sobie poradzić ze skórą głowy. Zwłaszcza przy linii włosów. Łuszczy się i łuszczy, nieestetycznie to wygląda. Na skórę głowy nigdy nie stosowałam sterydów, chyba że smarowali mnie jako dzieciaka o czym nie pamiętam 😉 Może ktoś mi doradzi lub ma pomysły jak zmniejszyć choć to złuszczanie. Dziś zacznę stosować wcierkę Kaminomoto, zobaczymy jaki będzie efekt. 




Komentarze

  1. Cześć, mam takie pytanie jak często, jak długo, na jakie części ciała i na jak duże powierzchnie skóry stosowałaś wcześniej maści sterydowe?
    Co do złuszczającej się skóry głowy, to mam ten sam problem, na linii włosów, podjeżdżam kremem bardzo blisko włosów, włosy wyglądają wtedy na przetłuszczone przez co muszę je spinać a nawet noszę czapke... jak jestem w domu i wiem że nie muszę wychodzić smaruje głowę kremem Eucerin Atopik control, używam do tego patyczków do uszu i delikatnie punktowo nakładam krem (włosy tak czy inaczej wyglądają na przetłuszczone).
    Poza tym jestem na diecie bezmlecznej i bezglutenowej (4 dzień) efektów na razie nie widzę, ale jestem dobrej myśli że za 2-3 tygodnie zobacze efekty. Jem więcej warzyw i owoców(tych na które nie jestem uczulona) i zrezygnowałam zupełnie z cukru. Nie będę polecać tej diety bo nie wiem czy będzie jakikolwiek efekt. Jak mi się poprawi dam znać.
    Życzę powodzenia w walce i wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu ja sterydy brałam odkąd pamiętam. Jako dzieciak miałam ciężką astmę i brałam Encorton. Uspokoiło się tak około 20 roku życia. Ale wówczas stosowałam Elocom na twarz, nie mając wogóle świadomości do czego to dąży. I doszło do takiego momentu , że skóra bez sterydu ładna była tyko przez jeden dzień. Dostałam trądzik różowaty posterydowy z "kaszką" na całym czole. Walczyłam z tym około roku. Wówczas pierwszy raz dostałam Elidel. Powiem ci, że Elidel świetnie się wówczas sprawdził. Obecnie...około 3 lat temu miałam bardzo trudny okres w życiu, narażona byłam na ogromny stres, który trwał jakiś czas. To odbiło się na skórze. Wówczas zauważyłam, że coraz częściej sięgam po sterydy. Przyjazd do Irlandii pomimo szcżęścia jakie tu zaznaję, również na początku był stresem. I dlatego postanowiłam o odwyku od sterydu, gdyż tak samo jak w przypadku twarzy skóra pogarszała się już na drugi dzień bez stosowania sterydów. Obecnie sięgam po sterydy rzadko. Zazwyczaj używam przez trzy dni a potem przechodzę na Protopic. Obecnie wydłużyłam czas do 7 dni, gdyż zapalenie było silne. Aby wrócić do protopicu moja skóra musi być w dorym stanie 😉 Stosuję tylko punktowo na zmiany..plecy, dekolt, ramiona, brzuch, piersi. Tym razem oszczędziło tylko nogi 😜 Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

50 dni odwyku od sterydów

Kurcze, ile przez te 50 dni się wydarzyło a przecież w walce z odwykiem od sterydów to początek drogi. W dniu dzisiejszym skóra jest "lepsza" mam zdrapane ciało, ale chwilowo skóra nie jest bardzo zaogniona. Dla mnie w chwili obecnej, nawet najmniejsza poprawa przynosi ulgę i radość. Jednakże to jest chyba też najgorsze co może być w TSW ( Topical Steroids Withdrawal), gdyż nagle może się pogorszyć, ot tak z niewiadomej przyczyny. A pogorszenie to mokra faza...bleeeee. Anglojęzyczne społeczeństwo z TSW, nazywa tę fazę oozie 😉  W środę wyprowadzam się, Yupppi 😃 Mieszkanie będzie większe, suche, bez wykładzin być może to wspomoże moją biedną, pokiereszowną skórę 😜  Moje ostatnie "polepszenie" być może spowodowane jest działanem Glistnika, którego regularnie używam 2xdziennie do przemywania i do smarowania ( wyciąg dodaję do balsamu). Dodatkowo przez 3 dni brałam 8000 tyś j witaminy D a w Irlandii zaświeciło słońce. Jeżeli jest to wynik Glistnika to Alleluja 

Posterydowe mocniej atakuje...

Ależ miałam dziś ciężki poranek. Znowu miałam łzy w oczach i pytanie, które tłukło mi się po głowie...czy warto??? Muszę użyć wszelkich sił aby się nie poddać. Szyja w skorupie, ręce poranione i miejsca pod kolanami. Skóra jest tak bardzo delikatna, że niewielkia ingerencja z drapaniem i natychmiast ściera się naskórek, z którego wypływa płyn surowiczy po czym tworzy się żółta skorupa bleeee 😡 Rano miałam okropny napad świądu, mąż w pracy, także nie mogłam liczyć na masaż. Nie sposób było zapanować nad sobą...totalnie załamana jestem 😢 Nawet nie jestem w stanie niczego założyć na siebie, jedynie bardzo luźna bawełniana koszulka.  Wzięłem Cetirizine 10 mg, Ibuprom 400 mg, rany zaopatrzyłam Octeniseptem i Sudocremem. Jakoś powolutku samopoczucie poprawiło się, ból zmniejszył się, świąd również.  Ale poprzez moją skórę odczuwam dziś szereg doznań...ból, świąd, pieczenie, dreszcze na zmianę z atakami gorąca. Skóra w miejscach zapalonych jest lepka 😖  Boże daj mi siły na dalsz

Co by za różowo nie było...

I tak oto nadeszła długo wyczekiwana wiosna a wraz z nią wszechobecne pyłki 😉 Odbiło się to oczywiście na mojej skórze, ale co ciekawe...głównie na twarzy 😡 Osoby, które na bieżąco czytały mój blog wiedzą, że na twarz od wielu lat nie stosuję kortykosteroidów. I to zaostrzenie nie można wiązać ze sterydami miejscowymi zwłaszcza, że obecnie nie stosuję regularnie sterydów. Od grudnia sięgnęłam po nie dwa razy w terapii trzy dniowej. Ale wracając do twarzy... nie mogę zastosować na nią Protopicu. Kiedy moja twarz wygląda jak na poniższych zdjęciach, Protopic poprostu odpada. Pogarsza mi on diametralnie stan skóry, posmarowana twarz swędzi mnie niewyobrażalnie a na drugi dzień wyglądam jak jaszczurka. Natomiast pasuje mi Elidel, ale w Irlandii jest niedostępny 😭 I co ciekawe nic mi nie pasuje wówczas do smarowania. Jedne kremy wydają się za tłuste, inne za mało treściwe a jeszcze inne za "ostre". I jak tu mi dogodzić 😜 Także nie pozostaje mi nic innego jak tylko przeczekać