Przejdź do głównej zawartości

Wstrząs anafilaktyczny

Mało było mi ostatnio to jeszcze wczoraj miałam wstrząs anafilaktyczny...😩
Zaczęło się pod wieczór...wróciliśmy z zakupów, po rozpakowaniu zrobiłam sałatkę z sera feta, łososia wędzonego z dodatkiem pomidora i sałaty. Po zjedzeniu było ok i szykowaliśmy się do wyjścia abym mogła samochodem pojeździć ( robię prawko). W pewnym momencie zaczęło mi robić ciepło i ...
-zaczęło puchnąć lewe oko
-pojawił się lejący katar
-obrzęk wargi
-łaskotanie gardła
-skurcz oskrzeli (trudności w oddychaniu)
-tachycardia (przyśpieszona akcja serca)
-pokrzywka na twarzy, szyi i dekolcie
-skóra na twarzy zrobiła się bardzo czerwona
-straszny świąd
-dreszcze, zimno
-ból brzucha
-wymioty
-lęk
-czerwoność twarzy przeszła w bladość

Dziękuję sama sobie, że mam zawsze przy sobie leki. W przeszłości miałam podobne sytuacje, ale nie towarzyszyła im pokrzywka ani wymioty. Dlatego ten wstrząs był najsilniejszy. Najgorsze jest to, że gdyby nie Dexaven, który podałam domięśniowo 8 mg to nie wiem czy doczekałabym karetki. Najbliższe są około godziny jazdy stąd. Nawet na sygnale nie przyjechała by szybciej jak w pół godziny. A od początku pojawienia się objawów do wymiotów minęło raptem 20 min. Dexaven podany zaraz, gdy pojawiło się łaskotanie gardła. Wszystko przeszło po ok. 40 min. także karetka przyjechałaby "po wszystkim". 
Przebieg wstrząsu jest bardzo dramatyczny zarówno dla osoby chorej jak i dla rodziny. Najważniejsza sprawa...NIE PANIKOWAĆ!!! Lęk pojawia się u każdej osoby ze reakcją anafilaktyczną, dlatego dodatkowe bodźce lękowe mogą spowodować pogorszenie stanu. 

Co ja robię:
-przede wszystkim biorę leki (dexaven, antyhistamina tym razem niepotrzebnie bo ją zwymiotowałam. Wzięłam kolejną już po wszystkim,  leki wziewne Fostex)
-nie wpadam w panikę, zachowuję spokój
-uciekam do najchłodniejszego pomieszczenia i najlepiej wentylowanego.
-domownikom mówię co mają robić
-zapieram się rękami o coś...czy to parapet, czy mebel coś o co mogę się zaprzeć ( tak zawsze robię w przypadku duszności) potem byłam oparta o sedes 😜
-z powodu pokrzywki i świądu, praktycznie rozebrałam się do naga ( a raczej mąż mnie rozbierał)
-gdy pojawiły się wymioty i dreszcze należy okryć się ciepło, tym razem był to ciepły szlafrok
-poprosiłam o szklankę zimnej wody, którą popijałam jak miałam wymioty i ból brzucha. Duszność w tym okresie znacznie się zmniejszyła. Ale zasada jest jedna NIE PODAJEMY niczego do picia i jedzenia w trakcie wstrząsu. Ja sama czułam, że potrzebuję wody. Bardzo mi pomogła w trakcie tych wymiotów. Piłam maleńkimi łyczkami.
-w trakcie ataku zamykam oczy i skupiam się na sobie, tylko i wyłącznie. Wsłuchuję się w swój oddech, staram się nie hiperwentylować ( czyli szybko oddychać) a równomiernie i głęboko nabierać powietrze i powoli wypuszczać.
-jeżeli w ciągu 20 minut po podaniu leków nie poczułabym poprawy to kazałabym dzwonić po karetkę tak czy siak.

Dziś czuję się dobrze, jestem tylko trochę osłabiona. Ale doszłam do wniosku, że potrzebuję autostrzykawkę z adrenaliną ( epinefryną), czyli taki jednorazowy zastrzyk podobny do penów dla cukrzyków. Bo co jak mnie złapie gdzieś poza domem? Do tej pory miałam to "szczęście", że zawsze w domu mnie łapało, ale nie mogę wykluczyć , że stanie się to poza domem. A wówczas niby jak sobie zrobię zastrzyk z Dexavenu...poza tym Dexaven domięśniowy działa znacznie wolniej niż epinefryna podana domięśniowo.

W poniedziałek jadę do Dublina do profesora. Zapytam czy są takie autostrzykawki w Irlandii i opowiem mu tę historię. Skóra jest w miarę ok jedynie mam nowe zadrapania, które są wynikiem wczorajszego mega świądu. 

Dlaczego i skąd taka akcja...
Moja teoria to zadziałanie kilku alergenów naraz i nastąpiła korelacja między nimi. Jest wiosna, pełno pyłków, ostatnio ze dwa dni nie padało ;) czyli alergeny wziewne fruwają, plus to co zjadłam czyli alergia pokarmowa. Nastąpiła reakcja krzyżowa. To wszystko razem spowodowało wybuch a sałatka była zapłonem. Lub jest jeszcze inna teoria.Ostatnio mój układ immunologiczny jest mocno nadreaktywny i być może jest to opóźniona reakcja krzyżowa. Może być i tak i tak. 

No i wracam do ścisłej kontroli diety. Skupię się mocno na reakcjach krzyżowych. 







Komentarze

  1. Cześć.
    Jestem z Tobą.
    A jak z Twoim poziomem witaminy D, C, A, E? Bierzesz profilaktycznie?
    Ja zaczęłam brać 1g wit C co godzine w ciągu dnia i powiem Ci że ręce które miałam czerwone jak buraki stają się jaśniejsze.
    Początkowo nie wierzyłam w witaminki i minerały czy też w teorie że alergie powstają z niedokwaszonego żołądka który nie może strawić białek a które potem stają się przyczyną że układ immunologiczny wariuje.
    Nie wierzyłam... do czasu jak nie spróbowałam... Bo co mi szkodzi. Mogę być całe życie na sterydach albo mogę spróbować naturalnego sposobu. BO co mi szkodzi.
    Na to czy ma się niedowaszony żołądek robi się test RANO NA CZCZO:
    pół szklanki wody z jedną płaską łyżeczką sody oczyszczonej, pijesz i jeżeli nie odbije Ci się w przeciągu 90 sekund to oznacza że ma sie niedokwaszony żołądek. Co trzeba zrobić żeby dokwasić żołądek? Pić 2 łyżki octu jabłkowego w 1/4 szklance wody 15 minut przed jedzeniem. Dobre jest też picie szklanki wody z sokiem z cytryny jak i wody z solą himalajską.
    Więcej na ten temat można znaleźć w necie, albo w książce "ukryte terapie" Jerzego Zięby.
    Początkowo myślałam że to bujda i kicz jakieś szarlataństwo i magia. ALE skóra przestała mnie swędzieć! A jestem tylko na 1 tabletce Xyzal (wcześniej byłam na 3 i ciągle mnie swędziała skóra i ciągle miałam buraczkowe ręce)
    Pozdrawiam Serdecznie i życzę zdrówka!!
    PS tą książkę można znaleźć na chomikuj.pl ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaminy biorę regularnie : D, C i z grupy B
      Nie mogę pić octu jabłkowego-uczulenie, cytrusów też nie. Choć wodę z cytryną mogę spróbować 😋
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Aniu dodam, że cieszy mnie bardzo, iż twoja skóra ma się ku lepszemu 😊

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

50 dni odwyku od sterydów

Kurcze, ile przez te 50 dni się wydarzyło a przecież w walce z odwykiem od sterydów to początek drogi. W dniu dzisiejszym skóra jest "lepsza" mam zdrapane ciało, ale chwilowo skóra nie jest bardzo zaogniona. Dla mnie w chwili obecnej, nawet najmniejsza poprawa przynosi ulgę i radość. Jednakże to jest chyba też najgorsze co może być w TSW ( Topical Steroids Withdrawal), gdyż nagle może się pogorszyć, ot tak z niewiadomej przyczyny. A pogorszenie to mokra faza...bleeeee. Anglojęzyczne społeczeństwo z TSW, nazywa tę fazę oozie 😉  W środę wyprowadzam się, Yupppi 😃 Mieszkanie będzie większe, suche, bez wykładzin być może to wspomoże moją biedną, pokiereszowną skórę 😜  Moje ostatnie "polepszenie" być może spowodowane jest działanem Glistnika, którego regularnie używam 2xdziennie do przemywania i do smarowania ( wyciąg dodaję do balsamu). Dodatkowo przez 3 dni brałam 8000 tyś j witaminy D a w Irlandii zaświeciło słońce. Jeżeli jest to wynik Glistnika to Alleluja 

Posterydowe mocniej atakuje...

Ależ miałam dziś ciężki poranek. Znowu miałam łzy w oczach i pytanie, które tłukło mi się po głowie...czy warto??? Muszę użyć wszelkich sił aby się nie poddać. Szyja w skorupie, ręce poranione i miejsca pod kolanami. Skóra jest tak bardzo delikatna, że niewielkia ingerencja z drapaniem i natychmiast ściera się naskórek, z którego wypływa płyn surowiczy po czym tworzy się żółta skorupa bleeee 😡 Rano miałam okropny napad świądu, mąż w pracy, także nie mogłam liczyć na masaż. Nie sposób było zapanować nad sobą...totalnie załamana jestem 😢 Nawet nie jestem w stanie niczego założyć na siebie, jedynie bardzo luźna bawełniana koszulka.  Wzięłem Cetirizine 10 mg, Ibuprom 400 mg, rany zaopatrzyłam Octeniseptem i Sudocremem. Jakoś powolutku samopoczucie poprawiło się, ból zmniejszył się, świąd również.  Ale poprzez moją skórę odczuwam dziś szereg doznań...ból, świąd, pieczenie, dreszcze na zmianę z atakami gorąca. Skóra w miejscach zapalonych jest lepka 😖  Boże daj mi siły na dalsz

Co by za różowo nie było...

I tak oto nadeszła długo wyczekiwana wiosna a wraz z nią wszechobecne pyłki 😉 Odbiło się to oczywiście na mojej skórze, ale co ciekawe...głównie na twarzy 😡 Osoby, które na bieżąco czytały mój blog wiedzą, że na twarz od wielu lat nie stosuję kortykosteroidów. I to zaostrzenie nie można wiązać ze sterydami miejscowymi zwłaszcza, że obecnie nie stosuję regularnie sterydów. Od grudnia sięgnęłam po nie dwa razy w terapii trzy dniowej. Ale wracając do twarzy... nie mogę zastosować na nią Protopicu. Kiedy moja twarz wygląda jak na poniższych zdjęciach, Protopic poprostu odpada. Pogarsza mi on diametralnie stan skóry, posmarowana twarz swędzi mnie niewyobrażalnie a na drugi dzień wyglądam jak jaszczurka. Natomiast pasuje mi Elidel, ale w Irlandii jest niedostępny 😭 I co ciekawe nic mi nie pasuje wówczas do smarowania. Jedne kremy wydają się za tłuste, inne za mało treściwe a jeszcze inne za "ostre". I jak tu mi dogodzić 😜 Także nie pozostaje mi nic innego jak tylko przeczekać